Tęczowy most

W życiu każdego z nas, jakimś niezwykłym i cudownym zrządzeniem losu zjawili się pewnego dnia koci przyjaciele, przyjaciele mający sposoby by być tu od zawsze, nawet jeśli dopiero co się pojawili. Poruszający się we własnym, osobistym rytmie czasu. Może ludzki światy jest tym, w którym akurat przypadkiem się zatrzymali w drodze do czegoś, być może o wiele ciekawszego, jak pisze Terry Pratchett? Ciężko nam, ludziom, żyjącym tak długo, pogodzić się z odejściem istot, których cicha obecność koi smutek a drwiący wyraz oczu pozwala bardziej trzeźwo spojrzeć na gnębiące nas problemy. Powierników nigdy nie zdradzających najcudowniejszych nadziei i najczarniejszych sekretów. Ciężko pogodzić się z odejściem tych niezwykłych stworzeń, które jako jedyne postanowiły z własnej woli zamieszkać z człowiekiem, nie dając mu w zamian nic, oprócz nieosiągalnej dla innych, uwalniającej umiejętności mruczenia, a człowiek poczuł ogromną wdzięczność. Jak pogodzić się z faktem, że my - Władcy Świata - nie potrafimy zatrzymać na dłużej tych ambasadorów pradawnych wierzeń, bogów, innej rzeczywistości..., ciepła, atmosfery miłości, spokoju, esencji snu, umiejętności zapomnienia się w zabawie i wieczności. Możemy mieć tylko nadzieję, że jeśli zapewnimy im miłość i należny szacunek, będą nas witać rozbawione, że nam, tym niezgrabnym istotom, którym starały się pomagać, które starały się uczyć, udało się w końcu, po tylu latach odnaleźć drogę do Tęczowego Mostu. Dobrze jest wierzyć, że One znają tę drogę i chadzają nią na co dzień, niknąc nam z oczu na jakiś czas, kiedy to szukamy ich po całym domu, rwąc włosy z głów i zastanawiając się czy któreś okno, lub drzwi nie zostały przypadkiem otwarte. Pocieszmy się myślą, że każde, nawet trwające mgnienie oka, kocie istnienie w naszym domu, to kolejny przewodnik, nauczyciel i łatwiejsza, jaśniejsza droga, na końcu której kiedyś się w końcu spotkamy.

"Śmierć jest tym samym co narodziny, misterium natury."
Marek Aureliusz

 

Powrót na początek strony