Rozmowa z Panią Ireną

Krótka rozmowa z Ireną Nalewaj, nestorką hodowców norweskich kotów leśnych w Polsce, rozmawia Roman Grabara, Karodok*PL. Zdjęcia przedstawiają pierwszą "norweską" parę w Polsce.

R.G. - Od kiedy zaczęła się Twoja przygoda z hodowaniem kotów i czy to były koty norweskie?

I.N. - Zaczęłam hodować koty tradycyjne, jak na tamte czasy, w 1983 roku rozpoczęłam hodowlę kotów perskich. O norweskich kotach leśnych jeszcze wtedy nie słyszałam.

R.G. - Jak się nazywała Twoja hodowla?

I.N. - Początkowo Happy Land, a potem i do dziś White Star*PL.

R.G. - A norweskie koty leśne?

I.N. - W 1986 roku, na wystawie międzynarodowej w Moskwie spotkałam sympatyczną sędzinę z Norwegii Karin Bjuran. Ona pokazała mi w albumie zdjęcia norweskich kotów leśnych. Zafascynowały mnie te koty. A kiedy później, również na jednej z wystaw w Moskwie, ujrzałam je na żywo zakochałam się w tej rasie.

R.G. - Co Ciebie urzekło w tych kotach?

I.N. - Ówczesne koty różnią się od dzisiejszych. Urzekł mnie ich wygląd, spojrzenie i charakter. Bardzo chciałam mieć te koty u siebie.

R.G. - I?

I.N.- No cóż, Karin Bjuran niezwykle dobrze promowała tę rasę i to ona pośredniczyła w zakupie pierwszej pary kotów w Norwegii.

R.G.- Czy Ty wybierałaś koty? Byłaś w Norwegii?

I.N. - Nie, we wszystkim zdałam się na Karin. Ona zdecydowała jakie koty przywieźć i z których hodowli.

R.G. - I kiedy nastąpił ten historyczny moment?

I.N. - Karin przywiozła pierwsze, historyczne norweskie koty leśne do Polski w pierwszy grudniowy czwartek 1990 roku.

R.G. - Co to były za koty?

I.N. - Przecież wiesz, byli to rodzice twojej Pysi - Satyr's Bernkassel, kocurek czarny pręgowany tygrysio z białym i Julia af Skogasen, kotka czarny szylkret z białym.

R.G. - Czy wiesz, że w rodowodzie Bernkassela znajdowały się koty tworzące żywą historię tej rasy w Norwegii?

I.N. - W tamtych czasach niewiele w Polsce wiedziano na temat historii ras kotów, nie było dostępu do informacji w takim zakresie, jak to jest możliwe dzisiaj.

R.G. - Jak myślisz, z perspektywy czasu, dlaczego przez pierwsze kilka lat nic się nie działo, jeżeli chodzi o rozwój tej rasy w Polsce?

I.N.- Po pierwsze zabrakło hodowców, którzy mieliby jakąś wizję rozwoju rasy. Po wtóre postęp został wyhamowany brakiem popytu na kocięta. Pierwszy miot sprzedałam bardzo szybko, a następny musiałam rozdać. Małe, norweskie kocię leśne, bardzo przypominało kocię kota domowego. Zabrakło też promocji kotów nowych ras przez Stowarzyszenie Hodowców Kotów Rasowych. Na polskich wystawach nawet nie wspominano, że w kraju pojawiły się nowe rasy, w przeciwieństwie do Czech, gdzie moje koty na wystawie były reklamowane jako nowość.

R.G. - Jak się czujesz jako osoba "historyczna", bo po Twoich kotach kupiłem "Pysię" i za Twoim pośrednictwem sprowadziłem pierwszego, obcego reproduktora z Holandii - Sardanasa?

I.N. - Bardzo dobrze. Cieszę się bardzo, że nie zapominasz o mnie. Pysia i Sardanas tworzą już polską historię norweskich kotów leśnych. Staram się, jeżeli mogę, pomagać w imporcie nowych kotów do Polski. Pośredniczyłam już w wielu przypadkach.

R.G.- Wiem, że z Tobą mieszka kotka norweska leśna i koty birmańskie, a także koty niepodobne do tych dwóch ras.

I.N.- No tak, mieszka Hella i koty birmańskie oraz szkockie zwisłouche. Te ostatnie koty mnie urzekły swoim charakterem. Oprócz kotów norweskich w 1990 roku, w ten sam dzień do Polski sprowadziłam parę kotów birmańskich. Z tej pary do tej pory żyje i dobrze się miewa, 15-letni kocur Kazu van Moustache. W tym roku nawet ponownie został ojcem.

R.G. - Dzięki za rozmowę.

Poznań, dn. 30.09.2004r

PS. Rozmowa odbyła się jako prolog do obchodów jubileuszu 15-lecia hodowli norweskich kotów leśnych w Polsce oraz jako element pisanej historii rasy.

 

Powrót na początek strony