O historii kotów norweskich słów kilka

Czy w jakiejkolwiek mitologii oprócz nordyckiej znaleźć można takie zwierzęta pociągowe? Tylko FREYA, potężna nordycka bogini płodności i miłości może pochwalić się takim zaprzęgiem.

Dziwne koty, których wygląd sugerował związek z rysiem, lisem i żbikiem są często obecne w skandynawskich legendach i bajkach. Niektóre baśnie mówią o "leśnym" kocie z ogromnym, puszystym ogonem. I to nie bez powodu nazwano je "HULDREKATEN" (Huldre - leśna nimfa, czarodziejka), czyli kotami czarodziejskimi. Tak nazywa się również kwartalnik wydawany przez norweski klub hodowców tych kotów. No i oczywiście WIKINGOWIE, bez których skandynawskie opowieści się nie liczą. To oni trzymali na swoich okrętach w obronie przed gryzoniami przedziwne koty i "podrzucili" je Normandii a także pewnie i Ameryce. Pierwsza udokumentowana informacja o kotach-rysiach zapisana została w XVI wieku przez duńskiego mnicha, który większość swojego życia spędził na terenach obecnej Norwegii (wtedy Norwegia nie była w pełni samodzielnym państwem). Potem przez wiele lat puszysty, silny kot, potrafiący polować i łowić ryby, dający sobie radę w arcytrudnych warunkach surowej Północy towarzyszył życiu Norwegów, a prace hodowlane w latach trzydziestych przerwała wojna. W latach siedemdziesiątych Norwegowie poważnie zabrali się za hodowlę, bowiem te długowłose piękne koty znikały! Za to poprawiała się forma wiejskich kotów krótkowłosych! Wiadomo, że potomstwo krótkowłosych i długowłosych kotów jest na ogół krótkowłose, więc zostawienie tych spraw własnemu losowi mogło doprowadzić do naturalnego wyginięcia kotów-rysiów.

W 1975 roku utworzono NORSK SKOGKATTRING (pierwszy klub hodowców kotów norweskich leśnych). Na początku było sporo problemów z opisaniem wyglądu typowego "norwega", czyli ze standardem. Wszystkich pogodził wtedy Truls, wielki, pręgowany kocur, mieszkający z rodziną Nylund niedaleko Oslo. Kiedy członkowie Komitetu Hodowlanego zobaczyli Trulsa w pełnym futrze, nie mieli już żadnych wątpliwości - to było to! W 1976roku rasa została uznana przez międzynarodową organizację hodowców kotów rasowych- Federation Internationale Feline (FIFe). W 1990roku zakończono wprowadzanie do hodowli "dzikich", wiejskich kotów. Koty norweskie leśne podbiły cały świat. Nic dziwnego, że oprócz ropy naftowej są dumą eksportową Norwegii. Do Polski pierwsza para kotów norweskich leśnych przybyła w 1990roku. Sprowadzili ją państwo Nalewajowie z Poznania. Sześć lat później przyjechał z Holandii Bergansius Sardanas i to ten kocur i jego właściciel, Roman Grabara, wielki miłośnik, znawca i hodowca, rozbudzili zainteresowanie tymi kotami. Pod koniec 1997roku zamieszkał w Warszawie piękny Golden Delicious Felis Jubatus, który czarował urodą na wystawach i sędziów i widzów. Potem poszło już szybko. Niezwykła uroda, temperament, tajemnicze pochodzenie, i przede wszystkim ogromny wysiłek hodowców i właścicieli włożony w rozpropagowanie tej naturalnej i zdrowej rasy przyniosły efekty w postaci nie tylko coraz większej ilości kotów na wystawach, ale także (co pewnie jest ważniejsze) w polskich domach.
W tej chwili w Polsce wyróżniają się dwa ośrodki hodowlane: Wielkopolska i Warszawa. Zapowiada się konkurencja ze strony Gdańska, Łodzi i Katowic. Mamy też "białe" plamy: wschodnią część naszego kraju, środkowe wybrzeże i Podhale. Ale też nie mamy wątpliwości, że te wspaniałe zwierzęta niedługo będzie można spotkać w całej Polsce.

 

Back to the top of the page